sobota, 31 maja 2014

Plac zabaw :D

Uwielbiam ten moment kiedy choróbsko idzie z wolna, ale idzie w zapomnienie, a przed nami maluje się fajna pogoda :) wtedy wybieramy alternatywne wyjście, odpuszczamy piesze wycieczki, odpada niestety ukochana plaża, nie jedziemy nad jeziorko grillować, tylko idziemy NA PLAC ZABAW :D

Tam natłoczona, skulminowana energia moich dzieciaków znajduje swoje ujście. No i co najważniejsze, wracają do domu głodne jak wilki,wreszcie wsuwając bez grymasów cały obiad :D A taki widok kocham najbardziej gdy nawet wrzywa znikają a na ich buziach pojawia się oznaka "ale się najadłem/am" :P

Na deser zazwyczaj galaretka, czasem kisiel albo budyń :)
Jednk dziś była odmiana...Sezonowa odmiana :D
Porzeczki

Truskawki i czereśnie

Agrest

Porzeczki, czereśnie, truskawki i agrest. Taki witaminowy słodki mix :) Dodam,że czereśnie sama podjadałam :D
Małe uzupełnienie tego i owego po tym co wypłukała z dzieciaków choroba.

Dziś plac zabaw był dla nas wybawieniem :) A już niebawem zaczniemy dłuższe podróże jak chociażby ostatnia zatytułowana przez braci Złotków: Poszukiwacze skarbów :) Hehe do dziś z mężem zastanawiamy się gdzie chcieli tych skarbów szukać :D

 A na razie- póki co....




Pozdrawiamy wszystkich Was :D